Czwartek [ 9.04.2009, 20:59]
Ach, te absurdalne Unijne prawa!
Opowiem wam jedna historię o głupocie prawa ifunkcjonariusza prawa...
Pewna pani z Bydgoskiego Okola (dzielnica) lubiła karmić gołębie i kaczki w pobliskim Kanale Bydgoskim. Nie zawadzała nikomu, nie robiła też nikomu krzywdy. Pewnego zimowego dnia jak zwykle poszła dać pływającym po kanale kaczkom i mewom troszkę chleba, który został jej z wcześniejszego dnia. Gdy wrzucała kawałki jego do wody podszedł do niej pewien funkcjonariusz Straży Miejskiej. Dostała mandat za "zaśmiecanie obiektu zabytkowego." Podajże było to 300 zł. 300 zł za dobre serce samotnej emerytki.
Rodzi się pytanie: jakie mamy pożytki z unijnego prawa? Ogranicza nam sie to, tamto i siamto. Każe sie wprowadzić prawa do małżeństw i dzieci dla homoseksualistów... Każe nam się nakładac wypasione filtry na kominy fabryk, przechodzić absurdalne kursy etc... Niebawem nakażą nam nosic uniformy z numerami, chipy w karkach, odciski palców w dowodach osobistych... Ograniczą nas do granic. Dużo już nie brakuje...
(Powstałe w refleksji na artykuł Panbond'a.)
komentarzy
Sobota [ 3.01.2009, 13:32]
Czy wchodząc na różne większe portale internetowe nie rzuca wam sie w oczy napierw jakaś gołą kobieta, sportowe auta czy kompromitujące zdjęcie gwiazdek? Mi się zdarza. Szczególnie wchodząc na O2.
Co mnie obchodzi życie gwiazd kina czy muzyki, po co mi filmiki porno ukryte za sprytną minaturą czy tytułem... Po co mi jakieś informacje o nowych grach komputerowych czy o nowych kolekcjach D&G? Kiedy ja... Szukam tylko i wyłącznie informacji o polityce, gospodarce i ekonomii! A przecież portale tego typu (mówie o O2, wp czy onecie) reklamują sie hasłem: "portale informacyjne". Tylko pytanie: za czym upchnięto te informacje?
Jakiż mozna z tego przeładowania bzdurami i plastikiem wyciągnąć wniosek? Taak, chyba tylko ten jeden- nasze społeczenstwo się stacza i "głupieje"... Tworzymy sobie kolejne lalki Barbie i "wysmarowanych samoopalaczem" Kenów, których obchodzi tylko wygląd, świat plotek i inne lakoniczne i bezcelowe zajęcia...
Ktoś może rzec, iż szukać informacji mogę na innych stronach, jak onet info czy tvn24... Ale ja przywykłam do mojego portalu gdzie mam pocztę itp... Przecież opisano go jako "informacyjny"...
Tylko cholera, gdzie te informacje?
komentarzy
Wtorek [ 6.05.2008, 15:36]
Podchodząc do tego tematu należy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: co to jest dusza. I już od samego początku mamy dwie definicje (jak nie więcej): katolicką i ateistyczną. Pierwa mówi, że dusza to zasada duchowa w człowieku (część boska), druga powiada że dusza to istota lotna w człowieku nadajaca mu cechy ludzkie i sprawiające że dana istota zyje (z deka zchrześcijanizowana wersja). Dwie odmienne definicje, dwa odmienne punkty widzenia.
Dusza wg. Katolików to nadprzyrodzona, niesmiertelna część człowieka stworzona na obrzaz Boski. Pismo Święte mówi o fakcie zbawienia duszy (nie ciała!) w czasie apokalipsy. Jednak wg. Katechizmu Kościoła Katolickiego (KKK, art 1, par 6)zawarta jest informacja mówiąca o nieodzownej jedności duszy (ducha) i ciała, o jego nierozerwalności w życiu ziemskim, śmiertelnym. Dusza wg. Katolików jest jednym z najważniejszych elementów: to dusza jest zbawiana, to dusza jest sądzona, to dusza odgrywa najważniejszą rolę w czasie sakramentów. Zatrem rodzi się pytanie- skoro dusza jest taka istotna to czym ona jest? Znów powołam się na KKK (art 1, par 6) który mówi nam że dusz ajest niematerialnym duchem, forma ciała, tym dzięki czemu człowiek żyje, funkcjonuje i wierzy. dusze człowiek posiada podczas ziemskiego bytu od czasu narodzin do czasu zgonu (z tym że dusza idzie po smierci ziemskiej idzie do nieba, czyśca lub piekła- w zależności od sposobu zachowania duszy).[ Istneieje spór czy duszę mają eż embriony dlatego napisałam że dusza istnieje od dnia narodzin.] Czyli dusza wg. Katolików to sacrum a ciało- profanum.
Spójrzmy na pojęcie duszy z punktu widzenia biologii- organizm ludzki przez całą swoją ontogenezę funkcjonuje dzięki procesom chemiczno-biologicznym wewnątrz ciała. Ludzkie cechy takie jak charakter, zachowanie, poglądy warunkuje mózg, odruchy wyuczone oraz otoczenie. Zatem widzi ktoś tu miejsce na duszę? W biologii pojęcie duszy nie istnieje.
Wg. metafizyki (jak i częściowo biologii) dusza to energia wytwarzana przez procesy w organiźmie, dajace efekt aury (widma duszy/ducha) nie mającej cech duszy katolickiej- jest to zwykła "bioenergia". Tzw. "duchy" to zjawiska metafizycznych wyładowań energetycznych. Podsumowując- dusza to energia wytwarzana przez organizm.
Można zatem wyciągnąć dwa odmienne wnioski: "dusza nie istnieje jako dusza tylko jako energia" lub "dusz aistniejei jest narzędziem kontaktu z bogiem". można wyciągnąć też jeden wspólny wniosek z tych dwóch teorii: "Katolicy żyją w kłamstwie wierząc w istnienie sakralnej i zyjacej pośmiertnie energii która wypełnia człowieka". Ta trzecia teoria burzycały misterny plan twórców Pisma Świętego, doktryn Katolicyzmu i pism Chrześcijańskich.
[Interpretacja moich wniosków zalezy już tylko od podejścia do tematu i głębokości swojej wiary.]
komentarzy
Opowiem wam jedna historię o głupocie prawa ifunkcjonariusza prawa...
Pewna pani z Bydgoskiego Okola (dzielnica) lubiła karmić gołębie i kaczki w pobliskim Kanale Bydgoskim. Nie zawadzała nikomu, nie robiła też nikomu krzywdy. Pewnego zimowego dnia jak zwykle poszła dać pływającym po kanale kaczkom i mewom troszkę chleba, który został jej z wcześniejszego dnia. Gdy wrzucała kawałki jego do wody podszedł do niej pewien funkcjonariusz Straży Miejskiej. Dostała mandat za "zaśmiecanie obiektu zabytkowego." Podajże było to 300 zł. 300 zł za dobre serce samotnej emerytki.
Rodzi się pytanie: jakie mamy pożytki z unijnego prawa? Ogranicza nam sie to, tamto i siamto. Każe sie wprowadzić prawa do małżeństw i dzieci dla homoseksualistów... Każe nam się nakładac wypasione filtry na kominy fabryk, przechodzić absurdalne kursy etc... Niebawem nakażą nam nosic uniformy z numerami, chipy w karkach, odciski palców w dowodach osobistych... Ograniczą nas do granic. Dużo już nie brakuje...
(Powstałe w refleksji na artykuł Panbond'a.)